Spreewald to dla mnie jednocześnie ciekawe ale też trochę śmieszne miejsce. Jest tam mnóstwo kanałów rzecznych tworzących razem sieć dróg wodnych – ze skrzyżowaniami, nazwami itd. To też kraina ogórków (Spreewälder Gurken) co już samo w sobie jest trochę śmieszne ale i urocze. I jeszcze te zabawne stroje ludowe – wielkie kapelusze u pań. To moje główne skojarzenia z tym miejscem. Co można tam robić? I czy warto tam w ogóle pojechać?
Pierwszy raz byłam w Spreewaldzie trochę ponad 10 lat temu. W te wakacje pojechałam tam na trzy dni przy okazji wizyty
w Berlinie. Razem z moim chłopakiem pływaliśmy na kajakach, jeździliśmy na rowerze i nocowaliśmy pod namiotem.
Pływać kajakiem
Spreewald świetnie nadaje się do poznawania z perspektywy lustra wody. Kajakiem można tu dotrzeć do kilku miejscowości, wyskoczyć na obiad w restauracji czy na piwko w małym barze. Kanały (die Kanäle) są spokojne i dość ładne, ale moim zdaniem nie mają startu do takich polskich rzeczek jak Brda, Czarna Hańcza czy choćby Wieprz. Prąd w nich jest słabiutki, więc bez problemu można na nich pływać z prądem czy pod prąd. Nie robi to wielkiej różnicy. Nie musimy też się obawiać takich trudności jak np. wielka gałąź, którą nagle trzeba ominąć. Ani mielizn. Ani ostrych zakrętów. Dla nas było ładnie ale trochę nudno więc trzy godziny na wodzie zdecydowanie nam wystarczyły. W tym kontekście jakąś atrakcją są śluzy (die Schleusen), które (ale tylko w tych bardziej uczęszczanych miejscach) obsługiwane są przez dzieci liczące na napiwek. Ciekawe jest też to, że dzięki kanałom można zrobić trasę, która jest kółkiem i wrócić w to samo miejsce inną drogą.
Spać pod namiotem
W Spreewaldzie jest kilka pól namiotowych i campingów. My wybraliśmy pole namiotowe (der Zeltplatz) z możliwością wypożyczenia kajaków. Okazało się to bardzo dobrym rozwiązaniem, bo mieliśmy wszystko w jednym miejscu. Nasz gospodarz opowiedział nam też dokąd możemy popłynąć, czym charakteryzują się różne trasy i ile czasu będziemy na nie potrzebować. Pole to nazywa się „Wilde Wiese”(„Dzika łąka”). Link do jego strony wklejam na końcu wpisu.
Samo pole jest bardzo ładnie położone – to łąka nad jednym z kanałów. Jest otoczona oczywiście lasem ale rosną tam również drzewa owocowe. Jest na niej wiele leżaków, krzeseł i stolików, które można sobie przytaszczyć pod namiot.
I jest bardzo spokojnie … od poniedziałku do czwartku. W piątek wieczorem do Spreewaldu zaczyna zjeżdżać się „Berlin”. Robi się wtedy dość tłoczno, bo przyjeżdżają spore grupy znajomych, które stawiają swoje własne obozy składające się z kilku namiotów i zadaszenia pośrodku. Niektórzy z nich nie pamiętali o ciszy nocnej. Wielkiej imprezy co prawda nie było, ale i tak cieszyliśmy się, że nie zostajemy do niedzieli.
Jeździć na rowerze
W Spreewaldzie jest sporo szlaków rowerowych (Radwege). Jeden z nich ma w nazwie słynnego ogórka: „Gurkenradweg”. Można też po prostu wybrać sobie jakąś miejscowość i jechać do niej jakąkolwiek trasą, bo te drogi są zazwyczaj spokojne. W weekendy unikałabym tras typowo leśnych w bardziej popularnych miejscach Spreewaldu ze względu na dużą ilość ludzi.
Jeść ogórki
Skoro Spreewald to kraina ogórka, to trzeba tam tego ogórka spróbować. W największej miejscowości – Lübbenau, niedaleko portu, są stragany, gdzie można kupić ogórki na sztuki w bardzo różnych, ciekawych smakach.
My wzięliśmy: musztardowy, czosnkowy, curry. Najbardziej smakował nam ten ostatni a musztardowy był rozczarowaniem. Dostępne były jeszcze ogórki miodowe, chilli, konserwowe (Gewürzgurken), pieprzowe oraz kiszone (Salz-Dill-Gurken).
Obok ogórków na każdym stoisku stoją też ogórki zalane… alkoholem czyli Gurkenlikör.
Odwiedzić restaurację
Kuchnia regionu nie zrobiła na nas piorunującego wrażenia. Jest prosta i niezbyt pociągająca. Jedną ze specjalności jest np. Quark (rodzaj twarogu ale bardziej płynny niż nasz) wymieszany ze śmietaną, podany z ziemniakami i olejem lnianym. Popularna przystawka lub dodatek do dań głównych to duszone ogórki (Schmorgurken) . Można również spróbować ryb słodkowodnych.
My jedliśmy w pięknie położonej restauracji Froschkönig
w miejscowości Leipe. Zdecydowaliśmy się na klopsy i kotlet schabowy, które były smaczne ale nie jakieś wyjątkowe.
W porze obiadowej w wysokim sezonie trzeba się uzbroić
w cierpliwość, bo kolejka do stolika może być długa.
Zaopatrzyć się w zapas piwa
To była nasza ostatnia aktywność w Spreewaldzie. Odwiedziliśmy miejscowy market
z napojami „Getränke Hoffmann” i odjechaliśmy z trzema kratami piwa. Piwo
w Niemczech jest oczywiście lepsze niż w Polsce (mam tu na myśli piwo koncernowe) ale także sporo tańsze. Np. za skrzynkę bardzo przyzwoitego radlera zapłaciliśmy 11 Euro co w przeliczeniu na butelki i złotówki wychodzi 2,5 zł. Wzięliśmy też Hellesa
i Kölscha.
Na koniec ważna informacja: w bardzo wielu miejscach np. sklepikach czy restauracjach nie można płacić kartą. Z płaceniem kartą w Niemczech generalnie często jest problem ale tu brak tej możliwości wydaje się jeszcze bardziej powszechny.
Przydatne linki:
- „Gurkenradweg – Ogórkowa droga rowerowa”. Ma aż 260 km i dzieli się na kilka etapów:
https://www.spreewald-info.de/rad/gurkenradweg/ - Pole namiotowe, na którym nocowaliśmy: https://www.wildewiese-spreewald.de/
- Inne trasy (rowerowe, wodne i piesze): https://www.spreewald-info.de/touren/index.php
- Restauracja „Froschkönig”: https://goo.gl/maps/8aaW4oPFLsXycmU18
Słowniczek:
- Kajak fahran – pływać kajakiem
- Fahrrad fahren – jeździć na rowerze
- zelten – spać pod namiotem, biwakować
- der Zeltplatz – pole namiotowe
- der Kanal, die Kannäle – kanał
- die Schleuse – śluza
- der Radweg, die Radwege – droga rowerowa
- der Quark – twaróg o płynnej konsystencji
- die Schmorgurken – duszone ogórki
- Gurken essen – jeść ogórki
- die Gewürzgurke – ogórek konserwowy
- die Salz-Dill-Gurke – ogórek kiszony
- das Leinöl – olej lniany